Kochani grudzień dobiega końca więc postanowiłam podzielić się z Wami moimi denkami, czyli co udało mi się zużyć w tym miesiącu. Co prawda są to ledwo 3 rzeczy, ale każda z nich ma w sobie to coś :)
Zacznijmy może od Country Candle i daylighta Silver Bells. Pisałam o nim już na blogu tutaj i dalej powstrzymuję swoją opinię na jego temat. Zapach drewna, mandarynek, cytryny i miodu. Coś pięknego i niepowtarzalnego. Kolejny woski są już marki Kringle Candle i jak wiecie kocham ich produkty. Na pierwszy rzut poszedł Pink Grapefruit, o mydlanym zapachu. Dość specyficzny i całą recenzję znajdziecie tutaj. Na koniec wypaliłam ukochany wosk Gold&Cashmere i jak oglądacie mojego instagrama lub śledzicie na bieżąco bloga to wiecie, że już mam dużą świecę. Kocham ten zapach za swoją słodycz, elegancję i niepowtarzalne aromaty. Cud, miód i malina :D Pełny opis moich wrażeń znajdziecie tutaj. Na koniec przetestowałam ręcznie robione woski marki Aggy's Handicrafts. Na blogu pisałam już o 2 ich zapachach więc możecie poczytać tutaj,a reszta będzie na dniach :) Miłej lekturki.
Jak widać mało pozażywałam, ale grudzień był też raczej miesiącem testów. Styczeń natomiast będzie raczej miesiącem wykańczania wszystkich końcówek bo troszkę się ich uzbierało :) Mam nadzieję, że zacznę żużywać to co mam bo jest tego na prawdę bardzo dużo i do remontu muszę zmniejszyć minimum o połowę, a to już za 8 miesięcy :)
Buziaki i do jutra ;*
niedziela, 31 grudnia 2017
Dziękuję!
Kochani rok 2017 dobiega końca i zapewne większość z Was szykuję się do zabawy sylwestrowej. Zanim jednak pożegnamy ten rok chciałabym Wam podziękować. Od sierpnia jesteście ze mną tutaj, a część z Was jest również na instagramie @zapachnadzis. Dziękuję Wam za każde wejście, przeczytanie, skomentowanie, zaobserwowanie i polecenie dalej, a także za polubienie zdjęć na instagramie. Dziękuję również za to, że wracacie bo dzięki temu dostaję wielkiego kopa do dalszej pracy. Dzięki Wam robię to co lubię z uśmiechem na twarzy i wielkim zaangażowaniem. Wiem, że jeszcze sporo pracy przede mną, ale staram się jak mogę by wszystko było dużo ładniejsze i by lepiej się czytało.
Od jutra chcę wprowadzić parę zmian na blogu, któe szybko zapewne zauważycie, ale nie martwcie się nie zmieniam tematyki bloga i cały czas będziecie mogli tutaj znaleźć coraz to nowsze zapachy.
W 2018 roku chciałabym poznawać coraz to nowsze zapachy i marki, ale również chciałabym poznawać całe serie :)
A teraz uciekajcie się szykować i widzimy się jutro :)
Buziaki i miłej zabawy sylwestrowej ;*
czwartek, 28 grudnia 2017
Kringle Candle >> Egyptian Cotton
Dzisiaj przychodzę do Was z ostatnią w tym roku recenzją zapachu Kringle Candle. Tym razem trafiło na zapach o tajemniczej nazwie Egyptian Cotton. Od dawna byłam ciekawa tego zapachu i również wiele osób mi go polecało. Świecę wybierałam w ciemno. Czy pożałowałam swojego wyboru?? Zapraszam dalej.
W tym zapachu znajdziemy nuty świeża bawełna, ozon, proszek, zioła, lawenda, piżmo, aldehyd. Wiele z nich jest dość niespotykanych, ale w tej świecy tworzą pakiet idealny. Zapach dla mnie odzwierciedla świeżo wyprane i wypłukane bawełniane ręczniki. Proszek i płyn w zapachach ziołowo lawendowych. Zapach przyjemny, nie za mocny, a do tego idealny na każdy dzień niezależnie od pory roku. Zapach spodoba się na pewno każdej Pani domu, która dba o czystość w swoich "czterech kątach". Słyszałam wiele dobrego i jak tylko odpaliłam ten zapach to byłam zakochana. Nie jest to jednam lekki zapach i w małych pomieszczeniach potrafi dać po nosie. Bardzo kojarzy mi się z wakacjami na wsi kiedy ciocia robiła ręcznie pranie na ogrodzie w wielkich wanienkach, a potem wrzucała wszystko do starej pralki frani. Zapach tego prania na pewno zapamiętam do końca życia bo zawsze kojarzył mi się z świeżością. Polecam wypróbować ten zapach bo jest boski.
Buziaki :)
piątek, 22 grudnia 2017
Kringl Candle >> Coconut Snowflake
Jak już zapewne wiecie kocham zapachy kawy, kokosa jak i mięty. Tym razem w moje łapki wpadła świeca Coconut Snowflake czyli kokosowe śnieżki. Czytałam wiele opinii o niej zarówno pozytywnych jak i negatywnych, a jakie jest moje zdanie??
NUTY ZAPACHOWE:
orzech kokosa, mięta pieprzowa, masło, marshmallow, wanilia
Osobiście mam wahane uczucia co do tego zapaszku. Jest to zapach, który się albo kocha albo nienawidzi. Ja raz kocham, a raz nie cierpię. Zależy od kaprysu. Zapach jest bardzo maślano, mdły i przesłodzony. Przejrzyjmy nuty zapachowe moim noskiem:
- orzech kokosa - osobiście mocno go wyczuwam, ale jest to bardziej zapach wiórków kokosowych
- mięta pieprzowa - hm... i tu jest ciężki orzech do zgryzienia, dużo osób czuje ją mocno, zaś ja osobiście lekko i raczej po odpaleniu ona znika
- masło - haha tu chyba wrzucili tonę masła
- marshmallow - oj mocno można wyczuć
- wanilia - również wyczówalna
Dla mnie to zapach świeżo wyciągniętych z pieca maślanych ciasteczek, a obok ktoś małymi łapkami dekoruje chłodniejsze miętowym lukrem z wiórkami kokosowymi. Dla mnie to taka mieszanka zapachów. Idealny zapach na świąteczny okres, ale i na zimne wieczory. Niestety ostrzegam, że po nim chce się ciasteczek!
Buziaki i do jutra :)
Yankee Candle >> Christmas Magic
Kochani święta zbliżają się już wielkimi krokami. Za 2 dni zasiądziemy z bliskimi do wigilijnej kolacji i będziemy celebrować narodziny małego Jezuska. Na pewno nie zabraknie pysznych potraw, pierogów, uszek czy karpia, ale zapewne również w większości domów zagoszczą kolędy. U świecoholików zapewne będą palić się świąteczne świąteczne świece czy woski by wypełnić dom wyjątkowym zapachem. Yankee Candle jakiś czas temu pozwoliło nam rozpieszczać się nową kolekcją Q4 i jeden z zapachów nosi nazwę Christmas Magic. Czy rzeczywiście jest on taki świąteczny?? A może Yankee zrobiło nam psikusa? Zapraszam dalej bo tam znajdziecie odpowiedź.
Jeżeli czytacie na bieżąco moje opinie to zapewne wiecie, że nie bardzo przepadam za iglastymi zapachami, ale są takie, które chwytają mnie za serce. Producent pisze, że w zapachu Christmas Magic znajdziemy takie nuty jak mandarynka, eukaliptus, bergamotka, jodła, sosna, żywica, kadzidło, świerk, a także drzewo cedrowe i brzozę. Jak widać jest tu sporo drzewek.
Kiedy pierwszy raz powąchałam ten zapach byłam zasmucona. Znowu iglaki ( nie przeczytałam wcześniej nut zapachowych). Natomiast nie wyobrażałam sobie nie odpalić tego zapachu. Parę dni temu wpadł do kominka i zrobił wielkie WOW. Na pierwszy rzut leci świeża choinka, którą właśnie przynieśliśmy do domu z zimnego rynku, po chwili pod nosem przelatuje zapach świeżo obieranych mandarynek i zaczynasz czuć święta. Po chwili zaczynają dochodzić nowe nuty. Najpierw drewno palone w kominku, zapach zimowej herbatki z cynamonem, a na sam koniec wlatuje zapach syropu Pyrosal, który jest nieodłącznym zapachem z mojego dzieciństwa. Pamiętam jak chwytało nas przeziębienie to mama ładowała w nas ten syrop, a że jest słodki to z chęcią go przyjmowaliśmy.
Zapach tego wosku jak dla mnie przepiękny i zastanawiam się nad świecą. Dajcie znać co wy czujecie w tym woski i czy już do macie.
Buziaki i do jutra :)
Jeżeli czytacie na bieżąco moje opinie to zapewne wiecie, że nie bardzo przepadam za iglastymi zapachami, ale są takie, które chwytają mnie za serce. Producent pisze, że w zapachu Christmas Magic znajdziemy takie nuty jak mandarynka, eukaliptus, bergamotka, jodła, sosna, żywica, kadzidło, świerk, a także drzewo cedrowe i brzozę. Jak widać jest tu sporo drzewek.
Kiedy pierwszy raz powąchałam ten zapach byłam zasmucona. Znowu iglaki ( nie przeczytałam wcześniej nut zapachowych). Natomiast nie wyobrażałam sobie nie odpalić tego zapachu. Parę dni temu wpadł do kominka i zrobił wielkie WOW. Na pierwszy rzut leci świeża choinka, którą właśnie przynieśliśmy do domu z zimnego rynku, po chwili pod nosem przelatuje zapach świeżo obieranych mandarynek i zaczynasz czuć święta. Po chwili zaczynają dochodzić nowe nuty. Najpierw drewno palone w kominku, zapach zimowej herbatki z cynamonem, a na sam koniec wlatuje zapach syropu Pyrosal, który jest nieodłącznym zapachem z mojego dzieciństwa. Pamiętam jak chwytało nas przeziębienie to mama ładowała w nas ten syrop, a że jest słodki to z chęcią go przyjmowaliśmy.
Zapach tego wosku jak dla mnie przepiękny i zastanawiam się nad świecą. Dajcie znać co wy czujecie w tym woski i czy już do macie.
Buziaki i do jutra :)
czwartek, 21 grudnia 2017
Kringle Candle >> Vanilla Latte
Tak jestem kawoholiczką! Kocham wszystko co związane z kawą. Świece, napoje, kosmetyki. Dlatego dla mnie świece o zapachu kawy nie są mi straszne, a wręcz bardzo mnie interesują i od pół roku goszczą w moim domu. Tym razem przyszedł czas na Vanilla Latte od Kringle Candle. Jesteście ciekawi jak się sprawdził? Zapraszam dalej...
NUTY ZAPACHOWE:
mokka, smakołyk, rum, toffi, kakao, wanilia
Na pierwszy rzut oka naklejka na świecy zapiera wdech w piersiach. Ile kawy!! Do tego piękny wzór na śmietance. Mniam... Aż ślinka leci... Już sam obrazek przykuwa wzrok i od razu zastanawiamy się jak może pachnieć tytułowa Vanilla Latte. Na dekielku od świecy czytamy nuty zapachowe takie jak mokka (oj czuć ją mocno), smakołyki (słodycz jest tu wskazana), rum ( ja nie wyczuwam tutaj żadnego alkoholu), toffi ( osobiście mocno je tutaj wyczuwam), kakao ( jest go troszkę) i na koniec wanilia ( nie jest utaj mocno wyczuwalna). Prócz zapachów wypisanych przez producenta czuję tutaj zapach gorącego mleka i odrobiny miodu. Dla mnie zapach idealny na zimę. Oj od razu zaczynam lepiej dzień z tym zapachem. Pobudza zmysły i dzięki temu żadna pogoda czy chandra mi nie straszna :)
Lubicie kawowe zapaszki??
Subskrybuj:
Posty (Atom)





